Byl ciepły poranek. Siedemnastoletnia Ludmiła Ferro przechadzała się
alejkami w parku w Buenos Aires. Spoglądała w niebo. W jej głowie była
pustka. Niedawno została sama. Jej rodzice zginęli w wypadju samocho-
dowym, więc dziewczyna była zmuszona zamieszkać z babcią. Gdy tak
spacerowała natchnęła się na swoją przyjaciółke Naty.
-Hej Lu-powiedziała Naty gdy ujrzała przyjaciółke.
-Hej-rzuciła Ludmiła.
Naty spojrzała na przyjaciółke i objęła ją ramieniem. W przeciwieństwie
do Ludmiły wiodła szczęśliwe życie ze swoją rodziną i chłopakiem Maxim.
-Lu ide do studia pa-powiedziała Naty i już jej nie było. Ludmiła patrzyła
jeszcze chwilę na odchodzącą przyjaciółkę po czym obróciła się na pięcie
i ruszyła przed siebie. Idąc dalej spoglądała w niebo. Nagel jakiś chłopak
na nią wpadł.
-Hej uwarzaj!-wykrzyknęła dziewczyna.
-Sorki-powiedział chłopak.
-A tak swoją drogą jeszcze cię tu nie widziałam - odparła Ludmiła.
-E tak bo ja przyjechałem tu z Włoch jakiś tydzień temu-odpowiedział
chłopak po czym przejechał niezgrabnie po czuprynie.
-A tak właściwie to jestem Federico a tu masz mój numer gdybyś chciała
mnie zaskarżyc.-roześmiał się chłopak
-Acha i najważniejsze pytanie jak masz na imię?- zapytał pospiesznie.
-Ludmiła- powiedziała dziewczyna
-Musze już iść to pa-uśmiechnął się Federico po czym zniknął z drzewami.
Ludmiła musiała usiąść z wrażenia. Jej serce przyśpieszyło, a na
jej twarz wpłynął uśmiech. Poczuła, źe Federico jest wyjątkowy.
Cała w skowrknkach pognała do studia.
środa, 29 października 2014
Roździał 1
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)